Kolizja drogowa rzadko zdarza się w „idealnym” momencie. Zwykle jesteśmy w drodze do pracy, odbieramy dziecko ze szkoły albo spieszymy się na spotkanie. Emocje rosną, pojawia się stres, czasem złość.
W takich warunkach łatwo o pochopne decyzje – również przy sporządzaniu oświadczenia sprawcy kolizji. A to właśnie ten dokument może zdecydować o tym, czy odszkodowanie zostanie wypłacone sprawnie, czy sprawa utknie na tygodnie w postępowaniu wyjaśniającym.
Dlatego warto wiedzieć, jak podejść do tej sytuacji metodycznie. Oświadczenie to nie uprzejma formalność między kierowcami. To dokument, który staje się podstawą do rozliczenia szkody przez ubezpieczyciela i – w razie sporu – może mieć znaczenie dowodowe.
Najpierw ustal, czy oświadczenie w ogóle wystarczy
Zanim wyciągniesz długopis, zastanów się, czy sytuacja pozwala na sporządzenie oświadczenia bez udziału policji. Jeżeli w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, obaj kierowcy są trzeźwi i zgodni co do przebiegu kolizji – można ograniczyć się do spisania dokumentu.
Jeżeli jednak pojawiają się wątpliwości co do winy, druga strona zachowuje się nerwowo, odmawia podania danych albo istnieje podejrzenie alkoholu – lepiej wezwać policję. Notatka urzędowa często eliminuje późniejsze spory. W praktyce zasada jest prosta: jeśli masz choć cień wątpliwości, zabezpiecz się formalnie.
Jeśli jednak decydujecie się na oświadczenie, musi być ono kompletne i jednoznaczne.
Dane uczestników – bez skrótów i domysłów
Podstawą dokumentu są pełne dane obu kierowców i pojazdów. Nie wystarczy imię i numer rejestracyjny. W oświadczeniu powinny znaleźć się: imię i nazwisko, adres zamieszkania, numer PESEL, numer dowodu osobistego lub prawa jazdy oraz numer telefonu kontaktowego.
W przypadku pojazdu warto wpisać markę, model, numer rejestracyjny i – jeśli to możliwe – numer VIN. Kluczowa jest też nazwa ubezpieczyciela sprawcy oraz numer polisy OC. To właśnie na podstawie tych informacji poszkodowany zgłosi szkodę.
Dokładność na tym etapie eliminuje późniejsze telefony w stylu: „Proszę jeszcze raz podać numer polisy, bo coś się nie zgadza”.
Opis zdarzenia – tu zaczyna się prawdziwa precyzja
Najwięcej niejasności pojawia się przy opisie samego zdarzenia. Stres sprawia, że piszemy ogólnikowo: „nie zauważyłem auta” albo „doszło do zderzenia”. To za mało.
Opis powinien zawierać datę, dokładną godzinę i miejsce zdarzenia, a następnie krok po kroku wyjaśniać, co się wydarzyło. Warto wskazać, z którego pasa ruchu poruszały się pojazdy, jaki manewr był wykonywany (zmiana pasa, cofanie, skręt w lewo), a także jakie były warunki na drodze.
Zamiast pisać „moja wina”, lepiej sformułować to konkretnie: „Podczas zmiany pasa ruchu z prawego na lewy nie ustąpiłem pierwszeństwa pojazdowi X i doprowadziłem do zderzenia”. Taka precyzja ogranicza pole do interpretacji.
Wyraźne przyznanie się do winy – bez półsłówek!
Jeżeli jedna ze stron jest sprawcą, w oświadczeniu musi znaleźć się jednoznaczne przyznanie się do odpowiedzialności. Najlepiej wprost: „Przyznaję się do spowodowania kolizji”.
Brak takiego zapisu może sprawić, że ubezpieczyciel potraktuje sprawę jako sporną i rozpocznie dodatkową analizę. To z kolei wydłuży proces likwidacji szkody.
Podpis sprawcy pod takim oświadczeniem ma kluczowe znaczenie. Bez niego dokument traci wartość dowodową.
Szkic sytuacyjny – kilka kresek, które wiele wyjaśniają
Nawet prosty, odręczny szkic sytuacyjny potrafi wyjaśnić więcej niż długi opis. Warto narysować układ drogi, zaznaczyć kierunki jazdy, miejsce zderzenia i ewentualne znaki drogowe.
Nie chodzi o artystyczną precyzję, lecz o czytelność. W spornej sytuacji taki rysunek bywa dla ubezpieczyciela bezcenną wskazówką.
Zdjęcia i świadkowie to dodatkowe zabezpieczenie
W praktyce najlepiej potraktować oświadczenie jako jeden z elementów dokumentacji. Zdjęcia uszkodzeń, ustawienia pojazdów i oznakowania drogi mogą okazać się kluczowe, jeśli druga strona zmieni zdanie co do przebiegu zdarzenia.
Jeśli w pobliżu byli świadkowie, warto zapisać ich dane kontaktowe. Czasem jedno potwierdzenie z zewnątrz rozstrzyga spór.
Najczęstsze błędy? Cóż, pośpiech i niedopowiedzenia
Najwięcej problemów wynika z pośpiechu. Nieczytelne pismo, brak numeru polisy, nieprecyzyjny opis czy brak podpisu jednej ze stron – to drobiazgi, które mogą wydłużyć likwidację szkody o tygodnie.
Oświadczenie powinno być sporządzone w dwóch egzemplarzach – każdy kierowca powinien mieć swój. Zanim podpiszesz dokument, przeczytaj go spokojnie. To moment, w którym warto zwolnić tempo.
Oświadczenie to dokument prawny, nie uprzejmość
Choć spisywane często na zwykłej kartce papieru, oświadczenie o kolizji ma realne skutki prawne i finansowe. To podstawa do wypłaty odszkodowania z OC sprawcy i punkt odniesienia przy ewentualnym sporze.
W sytuacji stresowej łatwo uznać, że „byle szybciej to załatwić”. Tymczasem kilka dodatkowych minut poświęconych na dokładne sformułowanie treści może zaoszczędzić wiele tygodni wyjaśnień.
Bo w likwidacji szkód najwięcej problemów nie wynika z samej kolizji, lecz z nieprecyzyjnego opisu tego, co się wydarzyło. A precyzja – nawet w stresie – jest najlepszym sprzymierzeńcem kierowcy.